Rozdział 26 - klp.pl
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Skutkiem tych i tym podobnych pouczeń trzej zbójcy wyrzekli się czarta i spraw jego. A święty Franciszek przyjął ich do Zakonu.

I zaczęli wielką czynić pokutę. A dwaj z nich żyli niedługo po nawróceniu i poszli do raju.

Atoli trzeci, pozostawszy przy życiu i rozmyślając o grzechach swoich, oddał się takiej pokucie, że piętnaście lat bez przerwy - poza zwykłymi postami, które zachowywał z braćmi innymi - pościł prócz tego trzy dni w tygodniu o chlebie i wodzie i chodził zawsze bosy i w jednej szacie na grzbiecie, i nie sypiał nigdy po jutrzni.

Podówczas rozstał się i święty Franciszek z tym nędznym życiem.

Kiedy więc ów przez tak długie lata trwał nieustannie w pokucie, opadła go pewnej nocy, po jutrzni, taka pokusa snu, że żadną miarą oprzeć się jej nie mógł i czuwać jak zwykle. W końcu nie mogąc zwalczyć snu ani się modlić, położył się na łóżku, by spać. I ledwo ułożył głowę, został porwany duchem i zawiedziony na górę bardzo wysoką, obok której była przepaść głęboka, a tu i ówdzie skały pokruszone i połupane i trzony zębate, ze skał wystające, aż strasznie było spojrzeć w tę przepaść. A anioł, który wiódł tego brata, pchnął go i strącił w tę przepaść. Ten zaś padając w tył i odbijając się od trzonu do trzonu, od skały do skały, dostał się w końcu na dno przepaści, cały, jak mu się zdało, rozbity i połamany.

Kiedy leżał tak zmiażdżony na ziemi, rzekł ten, który go wiódł: „Wstań, bo musisz odbyć jeszcze gorszą drogę”. Odparł brat: „Zdajesz się być mężem szalonym i okrutnym. Widzisz, że konam z upadku, w którym tak się rozbiłem, a każesz mi powstać”. Anioł zaś zbliżył się doń i dotknąwszy go skrzepił wszystkie jego członki i uzdrowił go. A potem ukazał mu wielką równinę, pełną ostrych i raniących kamieni, cierni i ostów; i rzekł mu, że całą dolinę tę przebiec musi i przebyć ją boso, aż dojdzie do końca. Tam zaś widniał piec płonący, w który miał wejść.

Kiedy brat przebył całą równinę w wielkiej trwodze i męce, rzekł anioł: „Wejdź w ten piec, bowiem tak masz uczynić”. Ów odrzekł: „Biada, jakżeś okrutny, przewodniku; widzisz, że jestem bliski śmierci, przebywszy tę równinę straszliwą, a teraz dla odpoczynku wejść mi każesz w ten piec ognisty”. I kiedy patrzył, ujrzał około pieca wiele czartów z żelaznymi w rękach widłami, którymi, kiedy ociągał się z wejściem, szybko popchnęli go do środka. Kiedy wszedłszy znalazł się w piecu, rozejrzał się i ujrzał człowieka pewnego, który raz z nim kmotrował, płonącego. I zapytał go: „O kmotrze nieszczęsny, jakżeś tu się dostał?” A ów odrzekł: „Postąp nieco naprzód, a znajdziesz mą żonę, kmotrę twoją, która ci powie przyczynę potępienia naszego”. Kiedy brat postąpił nieco dalej, ujrzał ową kmotrę całą w ogniu, zamkniętą w miarze zboża, całej z ognia. I zapytał: „O kmotro nieszczęsna i nędzna, za co popadłaś w tak srogą katuszę?” A ona odparła: „Gdyż czasu wielkiego głodu, który święty Franciszek przepowiedział, mąż mój i ja oszukiwaliśmy na ziarnie i zbożu, które sprzedawaliśmy na miarę, przeto płonę wtłoczona w tę miarę”. A kiedy rzekła te słowa, anioł, który wiódł brata, wytrącił go z pieca, a potem rzekł: „Gotuj się do drogi straszliwej, którą jeszcze masz przebyć”. A ten biadając rzekł: „O przewodniku przesrogi, który nie masz zgoła dla mnie współczucia. Widzisz, że spaliłem się prawie cały w tym piecu, i chcesz mnie znowu wieść w drogę niebezpieczną i straszną”.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 - 


  Dowiedz się więcej
1  Jan Paweł II o św. Franciszku z Asyżu
2  O Kwiatkach św. Franciszka powiedzieli
3  Kwiatki św. Franciszka - streszczenie



Komentarze
artykuł / utwór: Rozdział 26







    Tagi: